2. Dzien drugi : Jedna z uczestniczek zlamala noge na stoku : pilot zapytal nas czy umiemy mowic po angielsku i poinformowal nas otrzymujac tiwerdzaca odpowiedz, ze w takim razie to sobie poradzimy. Wszedzie musielismy dzwonic sami: po pomoc, do biura, do ubezpieczyciela. Czyz nie powinno to byc obowiazkiem pilota?
3. Dzien trzeci

Dzien 4 - zatytulowany <<Pilot 'przyjemniaczek' >>- uczestniczka ze zlamana noga nie mogla wrocic autokarem ze wskazan lekarskich, zadzwonila wiec do pana Michala aby zapytac sie czy moze zalatwic dla niej inny transport. Pilot obojetnie podeszedl do tematu mowiac tylko, ze przeciez nie umrze od jazdy autokarem. Ponadto poinformowal ja, ze to jest jej sprawa i zeby sobie sama zadzwonila do kogo tam chce.
Wiem, ze pisze tu glownie o pilocie, ktory okazal sie niekompetentym, nieodpowiedzialnym i niewychowanym czlowiekiem, ale prawdopodobnie nie postepowal by tak, gdyby nie mial cichego przyzwolenia swojego pracodawcy. Nie chce oceniac kto zawinil, licze natomiast na to, ze biuro sie poprawi. Nie moze byc tak, ze stanowisko rezydenta pelni osoba, ktora jest calkowicie nieodpowiedzialna i nie dba o uczestnikow. Nie moze byc tak, ze ktos kto ma udzielac infromacji prawdziwych i sprawdzonych rzuca puste hasla, zeby zdenerwowac uczestniokow wyjazdu i zamknac im buzie. Przykre, ze w czasach takiej konkurencji i dbaniu, a wlasciwie walce o klienta pojechalismy na wyjazd, na ktorym ani rezydent ani wspolwlasciciel nie mieli za grosz do nas szacunku.
Jesli chodzi o apartament byl bardzo przyzwoity, ale nie jest to nic zaskakujacego, gdyz wiekszosc apartametnow w Livigno utrzymana jest na tym samym poziomie.
Pozdrawiam wszystkich chetnych do wyjazdu z biurem OIS i szczerze odradzam.